Ranking najpiękniejszych tras widokowych w północnej Norwegii

Ranking najpiękniejszych tras widokowych w północnej Norwegii

W 2004 roku Norwegowie stworzyli projekt Nasjonale turistveger (National Scenic Routes), aby wspomóc lokalną turystykę. Spośród 52 nominowanych tras, wybrano 18 najpiękniejszych o łącznej długości 1850 kilometrów. Zainwestowano 800 milionów norweskich koron, aby zmodernizować drogi i zbudować m.in. ciekawe architektonicznie… toalety publiczne. Wszystkie trasy można sprawdzić na stronach Nasjonale turistveger.

Pięć takich tras znajduje się na północy Norwegii. Udało nam się przejechać każdą z nich, dlatego stworzyliśmy nasz osobisty, subiektywny ranking National Scenic Routes w północnej Norwegii. Oczywiście pragniemy na wstępie nadmienić, że tak jak w przedszkolnych zawodach sportowych, tutaj też każdy jest wygranym i każda z tych tras odznacza się niesamowitymi walorami krajobrazowymi i wspomnianymi już interesującymi toaletami (które również postaramy się porównać na końcu artykułu). Zachęcamy do zwiedzenia każdej z nich, choć nam zajęło to ponad 2 tygodnie i około 5 tysięcy kilometrów. 

1

LOFOTEN NATIONAL SCENIC ROUTE

Długo nie mogliśmy się wybrać na Lofoty. Na mapie archipelag wygląda jakby był rzut beretem od Tromso, ale w rzeczywistości trzeba przejechać ok. 400km, co zajmuje ponad 6 godzin. Ponadto wyspy wydawały nam się mocno turystyczne i baliśmy się rozczarowania. Koniec końców udało się trafić na Lofoty i… kompletnie się zakochaliśmy. To była nasza ostatnia National Scenic Route, ale zdecydowanie podbiła nasze serca. Musielibyśmy być totalnymi ignorantami i malkontentami, nie stawiając tej trasy na pierwszym miejscu naszego rankingu.

Na Lofotach można spędzić nawet tydzień i nadal nie zwiedzić wszystkiego. Naszym zdaniem potrzeba minimum 3 dni, aby zajrzeć w każdy zakątek samochodem, nie podejmując żadnych trekkingów na pobliskie szczyty. Symbolem Lofotów są niewątpliwie fiskevær, czyli wioski rybackie wraz ze swoimi typowymi domkami, zwanymi rorbuer. Wioski zapewniały sezonowe schronienie dla rybaków przybywających z dalszych regionów Norwegii (m.in. Bergen) w czasie połowów dorsza. Co ciekawe były w pełni mobilne i można było je szybko przetransportować na łodziach w inny rejon. Zdecydowanie warto zajrzeć do kilku wiosek jak na przykład:

NUSFJORD

Z wioski już dawno zniknęli rybacy, a w rorbu mieszkają teraz bogatsi turyści, gdyż nocleg do najtańszych nie należy. Malutka zatoka wypełniona jest żółtymi domami, w których teraz mieszczą się apartamenty, obiekty muzealne oraz przytulna restauracja/pub. Wioska nie leży przy głównej trasie i zdecydowanie warto nadłożyć kilka kilometrów, aby zobaczyć to urokliwe miejsce.

Henningsvær

Z pewnością każdy kto interesował się Lofotami, prędzej czy później natrafił na zdjęcie boiska pośrodku małej wyspy. Boisko znajduje się właśnie w tej wiosce, ale jeśli ktoś liczy na podobny kadr to będzie głęboko rozczarowany. Teren za boiskiem jest prywatny ponadto wszystkie ujęcia niestety były robione z drona. Warto jednak tam zajrzeć, gdyż miejsce trybun zajmują suszące się dorsze na drewnianych stelażach, a zapachu nie można porównać z żadnym innym stadionem na świecie. Sama wioska przypomina małą Wenecję, zdecydowanie polecamy spacer pomiędzy drewnianymi domami rybaków, których podobnie jak w Nusfjordzie zastąpili surferzy, żeglarze i amatorzy nurkowania.

REINEHALSEN

Najbardziej znane, najbardziej rozpoznawalne, najbardziej instagramowe zdjęcie. Jeśli wpiszecie w wyszukiwarkę “lofoty” na 90% większość zdjęć będzie właśnie z tego miejsca. Można rzec, że Reinehalsen to Lofoty w pigułce: strzeliste szczyty, czerwone domki-rorbuer, wąskie i kręte mosty. Urzeka zarówno w czasie pięknej pogody jak i w deszczu. Po prostu trzeba zobaczyć to miejsce!

PLAŻE

Raczej nikt, kto wybiera się za okręg polarny nie spodziewa się, że będzie mógł poleżeć sobie na piaszczystych plażach. A jednak! Szansa na dobrą pogodę na Lofotach jest mniej więcej taka sama jak we Władysławowie w lipcu, a woda tak samo zimna, zatem czemu nie pojechać do arktycznej Norwegii na tzw. plażing? Nam udało się trafić na piękną aurę, a niektóre plaże pękały w szwach, na szczęście bez miliona parawanów czy leżaków z parasolami. Zdecydowanie możemy polecić najdłuższą plażę na Lofotach w Rambergu. idealną na piknik plażę w Haukland czy malutką plażę ukrytą między skałami Rorvikstranda.

Rambergstranda

MUZEUM WIKINGÓW

Prócz podziwiania natury i krajobrazów warto zdecydowanie zajrzeć do Lofotr Viking Museum w małej wiosce Borg. Starannie odrestaurowany dom jarla Borga pozwala się przenieść w czasie do świata wikingów i podpatrzeć ich fascynujące życie, zgoła inne niż te, które znają widzowie popularnego serialu “Wikingowie”. Norwegowie zgromadzili pokaźną ilość rekwizytów z tamtego okresu i ubrali w przystępną, fabularną opowieść o ostatnim wodzu Borga. Zdecydowanie polecamy odwiedzić to miejsce jako odskocznię od niesamowitych krajobrazów.

PODSUMOWANIE

Bylibyśmy niezwykłymi szaleńcami, gdybyśmy nie uznali Lofotów za absolutny numer jeden wśród tras widokowych w północnej Norwegii. Najdłuższa, najbardziej różnorodna, obfitująca w piaszczyste plaże, góry na solidny hiking czy też po prostu piękne wioski rybackie. Naszym zdaniem Lofoty trzeba odwiedzić będąc w Norwegii – koniec, kropka. To tak jakby zagraniczni turyści nie zobaczyli Krakowa. Oczywiście z ogromną popularnością Lofotów wiąże się też jeden zasadniczy minus – nawałnica turystów, którzy są dosłownie wszędzie. Dotychczas północna Norwegia kojarzyła nam się z odludziem i słusznie, gdyż zagęszczenie ludności wynosi raptem 18 osób na kilometr kwadratowy. W słoneczny weekend plaże na Lofotach bardziej przypominają nasze nadbałtyckie plaże, dodajmy do tego autokary Chińczyków i kampery z Europy Zachodniej. Byliśmy na archipelagu podczas pandemii i spodziewaliśmy się pustek, ale zastaliśmy tam sporo rodzimych turystów z Norwegii.

2

VARANGER NATIONAL SCENIC ROUTE

Varanger nasjonalpark od długiego czasu był wysoko na naszej liście “do zobaczenia”, a to za sprawą maskonurów obecnych na wyspie Hornoya. Długo czekaliśmy na dogodny moment i wystarczającą ilość wolnego czasu. Zawsze zakładaliśmy, że skoro żyjemy w Tromso to Kirkenes i okolice to już tylko “rzut beretem”, zapewne niejeden z Was spoglądając na mapę Norwegii myślał podobnie. Nic bardziej mylnego! Tromso od Varanger Nasjonalpark dzieli ponad 800 kilometrów, czyli w norweskich warunkach ponad 12 godzin jazdy.

Varanger National Scenic Route to kwintesencja najdalszej Północy. Vardo i Vadso kiedyś prężnie rozwijające się ośrodki rybackie teraz raczej jedynie przypominają o swojej dawnej świetności. W wielu miejscach na trasie można natknąć się na przechadzające się renifery, ale Varanger to przede wszystkim raj dla obserwatorów ptaków. Na każdym kroku można napotkać niezliczoną ilość unikatowych okazów od barwnych maskonurów aż po największe orły bieliki. Ostatni odcinek pomiędzy Vardo a Hamningberg, który otwarty jest tylko od późnej wiosny aż do jesieni to miejsce, gdzie można poczuć się jak na innej planecie. Niesamowite formacje skalne przywodzą na myśl księżycowe krajobrazy. Varanger to nasz niekwestionowany numer dwa (choć długo dzierżył zaszczytny tytuł lidera). Zobaczcie dlaczego:

Vardo

Vardø

Najdalej wysunięte na wschód miasto Norwegii, notabene wyspa Vardoya znajduje się już na wysokości terytorium Rosji. Niegdyś prężnie rozwijający się port i ważny ośrodek połowu dorsza. Dziś czasem przypomina miasto-widmo (w gminie gęstość zaludnienia wynosi 3 osoby na kilometr kwadratowy). W sezonie do wioski przypływa również Hurtigruten przywożąc z sobą tłumy turystów, lecz na próżno szukać tutaj dużej infrastruktury turystycznej jak na Lofotach czy w Tromso. W XVII wieku w okolicach Varanger spalono 90 osób oskarżonych o czary, ich historię można poznać w ciekawym budynku Steilneset minnested, który jest jednocześnie pomnikiem upamiętniającym tamte wydarzenia, którą dziś zna większość Norwegów. Nad miasteczkiem góruje również widoczna z daleka, biała kopuła radaru. Ze względu położenie i bliskość Rosji, NATO wybrało to miejsce na budowę instalacji, wykrywających rosyjskie rakiety. Ponadto Vardo jest doskonałą bazą wypadową na pobliską wyspę Hornoya, która w sezonie wiosenno-letnim zamienia się w jedno z największych lęgowisk ptaków w Północnej Norwegii. Nie oczekujcie jednak doskonałej infrastruktury turystycznej, na wyspę kursuje bodaj jeden kuter rybacki, zabierający pasjonatów ptaków.

HORNøYA

Nasz zdecydowany numer na całej trasie Varanger National Scenic Route. Od wiosny do połowy lata na wyspie przebywa kilkadziesiąt tysięcy ptaków, w tym najsłynniejsze maskonury, alki zwyczajne, kormorany, orły bieliki, nurzyki i wiele wiele innych. Jeśli ktoś już kiedyś był na tzw. “birdwatching” i jest zniechęcony długim oczekiwaniem na wymarzonego ptaka i nie kojarzy mu się to zbyt dobrze to Hornoya na pewno go pozytywnie zaskoczy. Wyspa znajduje się raptem 15 minut łodzią od portu w Vardo. Już podczas samego dobijania do pomostu przywitają was hordy wrzeszczących kormoranów, niewzruszonych obecnością człowieka. Następnie Waszym oczom ukaże się imponujący klif, w którym tysiące ptaków mają swoje gniazda. Wszystkiemu towarzyszy wszechobecny hałas, a po kilku godzinach na wyspie ubrania z pewnością będą oznaczone dawką ptasiej kloaki. Jednak wrażenia są niesamowite. O obecności człowieka przypomina jedynie górująca nad wyspą latarnia morska, ale na próżno szukać tu jakiejkolwiek kawiarni czy sklepu z pamiątkami. Jesteśmy sam na sam z naturą i trzeba o tym pamiętać, że na tej wyspie rządzą ptaki. Nie można zbaczać z wyznaczonych ścieżek, aby przypadkiem nie rozdeptać gniazd! Warto przysiąść, poczekać, a niektóre maskonury nagle wyjdą ze szczeliny w skałach na wyciągnięcie ręki. Niesamowite przeżycie i obowiązkowy punkt w Varanger.

PTAKI ZAMIESZKUJĄCE WYSPĘ HORNOYA

HAMNINGBERG

Opuszczona wioska rybacka na samym końcu trasy niczym nie różni się od mijanych po drodze podobnych osad, lecz największe wrażenie robi droga pomiędzy Vardo i Hamningberg. Otwarta tylko od maja, gdy śnieg wystarczająco stopnieje, wije się pomiędzy niesamowitymi formacjami skalnymi, między który ledwo zmieści się jeden samochód. Po drodze można napotkać sporo plaż oraz jeszcze więcej domków letniskowych. W samym Hamningberg większość domów też już jest raczej wykorzystywana jako domy wakacyjne. Na stałe wioskę zamieszkuje raptem kilka osób, jak to określił rybak wożący nas na wyspę Hornoya, mieszkańcy Hamningbergu są “little crazy”.

EKKERØY

Mała wyspa na Morzu Barentsa w połowie national scenic route. Warto ją przejść dookoła. Ze wschodniej strony można zobaczyć zachwycające klify, a na horyzoncie w pogodne dni wnikliwi obserwatorzy dostrzegą wybrzeże Rosji. Po zachodniej stronie znajdują się plaże i liczne siedliska ptaków. Na wyspie usytuowane są również poniemieckie instalacje i bunkry, więc fani militariów też znajdą coś dla siebie. 

Ekkeroy

Będąc w Varanger warto również zajrzeć do Vadso, skąd odlatywał w swój ostatni rejs sterowcem Umberto Nobile czy też zobaczyć urokliwy kościółek w Nesseby. 

Nesseby

PODSUMOWANIE

Ktoś, kto stroni od ludzi i unika tłumów znajdzie swoje miejsce właśnie na Varanger National Scenic Route. Z całego serca polecamy ją nie tylko obserwatorom ptaków, ale każdemu, kto chce bliżej poznać trudną historię dalekiej Północy od połowów dorsza czy też palenia czarownic, aż po tragedię drugiej wojny światowej. Warto tutaj przyjechać, gdyż w dalszym ciągu natura zajmuje w Varanger pierwsze miejsce, na drogach można napotkać leniwie spacerujące renifery, a ptaki nie uciekają w popłochu na widok człowieka. Rybackie wioski są już w większości opustoszałe, co nadaje im ponurego charakteru, ale szybko miejsce rybaków zajmują Norwegowie i turyści wynajmujący domy w poszukaniu spokoju. Ponadto warto nadłożyć drogi i pojechać w stronę Kirkenes i granicy z Rosją. Warto zajrzeć do parku narodowego Paskivdalen, ostatniego miejsca w Norwegii, w którym dziko żyją niedźwiedzie brunatne. Tuż przy samej granicy znajduje się również urokliwy kościółek w Grense Jakobselv.

3

SENJA NATIONAL SCENIC ROUTE

Senja ma wiele do zaoferowania, lecz niestety znajduje się w niefortunnym położeniu między Tromso i Lofotami, przez co często turyści ją omijają. Ponadto Senja nie ma swojego lotniska, stąd też zwiedzający częściej wybierają Tromso albo Lofoty. Senja szerzej znana jest głównie Norwegom, którzy rozkochali się w tej wyspie i często przyjeżdżają tam na letnie wakacje. 

Naszym zdaniem Senja to Lofoty w pigułce. Oferuje piękne, piaszczyste plaże (Ersfjord), małe wioski rybackie (Gryllefjord) czy spektakularne góry do zdobycia (Segla), a zimą Senja oferuje niesamowite zorze polarne i fantastyczne warunki dla narciarzy. Latem wcale nie tak trudno tam dojechać z Tromso. od 1 maja kursuje prom łączący wyspę Kvaloya z Senją, co znacznie skraca podróż oraz zdecydowanie wpływa na ilość turystów, szczególnie w weekendy, gdy rzesze mieszkańców Tromso wyjeżdżają poza miasto. Warto zarezerwować 2-3 dni i w szczególności zobaczyć:

ERSFJORD

Jedna z najpiękniejszych plaż północnej Norwegii. Warto tam przyjechać i zatrzymać się na noc w namiocie, aby podziwiać zachód Słońca. Nieopodal znajduje się również punkt widokowy na słynne “szczęki diabła” Tungeneset, często fotografowane strzeliste szczyty górskie. Osobliwym punktem w Ersfjord i trudnym do przeoczenia jest złota toaleta przypominająca rybie łuski. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, warto zajrzeć do środka!

Tungeset

HAMN I SENJA

Nowo powstały ośrodek wypoczynkowy z restauracją i mariną. Jednakże nieopodal Hamn i Senja znajduje się osobliwe miejsce – opuszczona kopalnia Senjens Nikkelverk. Na cyplu znajduje się dobrze oznaczona ścieżka edukacyjna prowadząca w stronę latarni morskiej, a bardziej wytrwali mogą wybrać się na krótką wyprawę w górę do jeziora i tamy. Od 1882 roku kopalnia była zasilana prądem z elektrowni wodnej, która z całą pewnością była pierwszą tego typu konstrukcją w Europie, a prawdopodobnie również na świecie.

WIOSKI RYBACKIE

Senja, podobnie jak Lofoty, jest ważnym ośrodkiem rybackim, warto zajrzeć do niektórych wiosek. Ze względu na położenie najbardziej niedostępne i najmniej odwiedzane są Torsken i Gryllefjord. Jak to ujął nasz norweski przyjaciel “gdybym był międzynarodowym przestępcą, poszukiwanym listem gończym to wybrałbym Gryllefjord na swoje schronienie” i rzeczywiście swego czasu ta wioska była miejscem akcji serialu Hellfjord o policjancie tropiącym mordercę (w Polsce serial do zobaczenia na TTV). Jeszcze mniejszą wioską jest pobliskie Torsken, czyli w wolnym tłumaczeniu swojskie Dorszowo. Zdecydowanie częściej turyści zaglądają do Senjahoppen czy na popularną wysepkę Husoy. Naszym zdaniem warto zajrzeć do każdej z nich, szczególnie, że nie są tak okupowane przez tłumy turystów jak wioski na Lofotach.

Senjahoppen

PLAŻE

Prócz Ersfjordstranda na Senji znajduje się wiele plaż, na których można rozbić namiot i odpocząć. Jedną z piękniejszych jest ta w Bøvær, ponadto okolice Botnhamn, skąd odpływa prom na wyspę Kvaloya oferują wiele malutkich zatoczek z turkusową wodą i białym piaskiem. 

GÓRSKIE SZCZYTY

Będąc na Senji, szczególnie latem, warto pozostawić samochód i wybrać się w góry. Najsłynniejszym szczytem jest imponująca Segla, lecz jest trudna do zdobycia. Najczęściej ludzie wybierają się na sąsiadujący Hesten, który charakteryzuje się łagodnym podejściem, a z niego roztacza się piękny widok właśnie na szczyt Segla. Mniej wymagający mogą zajrzeć do Mefjordvaer i stamtąd zdobyć jeden z otaczających pagórków. Natomiast ci, którzy niekoniecznie chcą opuszczać samochód i nie lubią się spocić, a chcieliby zobaczyć imponujące krajobrazy “z góry”, powinni podjechać na punkt widokowy w Bergsbotn. 

Bergsbotn

PODSUMOWANIE

Senja National Scenic Route to raptem 102-kilometrowa trasa, ale oferuje niesamowitą różnorodność. Jednego dnia można rankiem zdobyć górskie szczyty, a popołudniu odpoczywać na piaszczystej plaży (albo odwrotnie, skoro w lecie Słońce świeci 24 godziny na dobę). Jeśli ktoś nie ma czasu na Lofoty, chce uniknąć tłumów lub po prostu szuka miejsc z dala od utartych szlaków to Senja z pewnością jest godnym polecenia miejscem. Zawsze tam chętnie wracamy, choćby na weekend. W naszym rankingu zajmuje dopiero trzecie miejsce, ale trudno konkurować z dłuższymi trasami na Lofotach czy w Varanger, choć tak naprawdę w niczym im nie ustępuje. Naszym zdaniem infrastruktura wokół drogi, miejsca widokowe czy wspomniane już toalety, należą do najładniejszych spośród wszystkich national scenic routes.

4

ANDOYA NATIONAL SCENIC ROUTE

Bardzo krótka trasa, pomijana ze względu na bliskość popularnych Lofotów i wiele osób tak naprawdę traktuje wyspę Andoya jako część Lofotów. Jednakże krajobraz jest zgoła inny, zachodnia strona wyspy to przede wszystkim strome, surowe klify. Nieopodal Bleik znajduje się duża kolonia maskonurów, a z Andenes odpływają statki wycieczkowe w poszukiwaniu wielorybów.

Tak jak już wspominaliśmy, trasa jest bardzo krótka, zatem 1 dzień na przejechanie trasy to więcej niż wystarczająco. Na drodze jest tylko kilka miejsc, w których można się zatrzymać, aby podziwiać widoki:

ANDOYA SPACE CENTER

Podbój kosmosu kojarzy nam się raczej z NASA i przylądkiem Canaveral, czy też z radzieckim Bajkonurem. Jednakże również na Andoyi prowadzone są badania kosmiczne, a NASA przeprowadzała stąd również udane starty rakiet. Ogrodzony kompleks widoczny jest tuż przy drodze, z wielką informacją o zakazie fotografowania, jednakże turyści mogą udać się do nowej atrakcji Spaceship Aurora i zgłębić tajniki kosmosu.

BUKKEKJERKA

Punkt widokowy, przy którym warto się zatrzymać i wybrać na krótki spacer do pobliskiej latarni morskiej. Amatorzy nowoczesnej architektury z pewnością zwrócą uwagę na ciekawą bryłę toalet, zachęcamy zajrzeć do środka, gdyż pomieszczenie w całości jest pokryte lustrami i można się dokładnie przejrzeć z każdej strony. Jeśli ktoś nie lubi patrzeć na siebie może zajrzeć do sąsiedniej toalety, która dysponuje przeszkloną ścianą z pięknym widokiem, jednakże uwaga! Nie jest to lustro weneckie i ludzie na zewnątrz też mogą mieć nie lada widoki. Bardzo interesująca atrakcja turystyczna.

BLEIK

Z Bleik w sezonie letnim można wybrać się na obserwację maskonurów, choć nie wygląda to tak samo jak w Varanger. Należy wykupić wycieczkę statkiem, który podpłynie do brzegów wyspy Bleiksoya, ale ptaki można obserwować tylko z pokładu statku. Więcej o Bleik można przeczytać w naszym artykule o maskonurach. 

PODSUMOWANIE

Andoya National Scenic Route jest na tyle krótka, że ciężko rozpatrywać ją w kategorii osobnego wyjazdu, raczej może co najwyżej stanowić dodatek do pobytu na Lofotach. Nas też wyjątkowo nie urzekła, lecz fajnie było zobaczyć odmienne krajobrazy. Zarówno Lofoty, Andoya i Senja, mimo iż sąsiadują ze sobą to oferują inne krajobrazy. Ci, którzy akurat mają jeden dzień zapasu podczas wyjazdu na Lofoty to z pewnością mogą się wybrać na jednodniową wycieczkę na Andoya National Scenic Route. Można również zaplanować bardzo ciekawą trasę rozpoczynając od południa Lofotów, przejechać Lofoten National Scenic Route, następnie kontynuować Andoya National Scenic Route, przeprawić się promem z Andenes do Gryllefjord i przejechać ostatnią trasę Senja National Scenic Route a swoją podróż zakończyć promem z Botnhamn do Brensholmen i dojechać do Tromso. Szczerze polecamy takie rozwiązanie, ale nie róbcie tak jak my i najpierw sprawdźcie rozkład promów z Andenes!

5

HAVOYSUND NATIONAL SCENIC ROUTE

Bardzo krótka trasa, którą trzeba przejechać tam i z powrotem, gdyż droga kończy się właśnie w Havoysund. Często jest pomijana, gdyż stanowi odnogę od drogi E69, prowadzącej na Nordkapp, który jest celem wielu turystów. Warto jednak nadłożyć drogi i zboczyć z głównego szlaku.

HAVOYSUND

Główny cel trasy to malutka wioska rybacka na samym końcu drogi. Nad urokliwą miejscowością góruje drewniany kościół w typowym nordyckim stylu.

LILLEFJORD

Ładna, piaszczysta plaża, której uroku dodaje, jak to zwykle bywa na norweskich trasach widokowych… toaleta. Ciekawa betonowa bryła interesująco wpisuje się w tamtejszy krajobraz.

PODSUMOWANIE

Havoysund National Scenic Route zajęła w naszym rankingu ostatnie miejsce, choć nie oznacza to, że jest kompletnie bezwartościowa. W drodze na Nordkapp zdecydowanie polecamy odbić na tą trasę, która jest na tyle krótka, że nie pokrzyżuje całodziennych planów. Poza tym będzie to miła odskocznia od zatłoczonego (i drogiego) Nordkappu. Skoro już będziecie w tamtych rejonach, grzechem byłoby nie zobaczyć.

TOALETY

na koniec najważniejsze!

Norwegowie podczas tworzenia projektu national scenic routes zainwestowali setki milionów koron, aby przygotować odpowiednią infrastrukturę. Między innymi nie szczędzili pieniędzy na wyjątkowo wymyślne… toalety. Zatrudniali znanych norweskich architektów, aby projektowali ciekawe budynki, lecz niestety niektórym w szale tworzenia zdarzało się zapomnieć o podstawowych zadaniach takiego budynku. Tak też powstała złota toaleta, która jest na tyle droga w utrzymaniu, że przez długi czas jest zamknięta albo wspomniana już toaleta z panoramiczną szybą, przez którą można podziwiać zarówno widoki jak i osoby wewnątrz. Oto nasz osobliwy ranking na koniec! Bądź co bądź, ale musicie skorzystać z każdej z nich!

1

GULLDASSEN, Senja

Numerem jeden na naszej liście jest złota toaleta w Ersfjordstranda. Po mroźnym poranku ogrzewana podłoga w publicznej toalecie to niesamowity luksus! Piękna bryła architektoniczna przypominająca łuski złotej rybki czy też smoka z Gry o Tron. Gulldassen zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce, zawsze będziemy rekomendować i z chęcią powracać!.

2

BUKKEKJERKA, ANDOYA

Czapki z głów dla architektów tej betonowo-lustrzanej bryły. Sprawili, że toaleta mogła stać się jedną z głównych atrakcji na trasie turystycznej. Strudzeni podróżni mają do wyboru dwie opcje. Jedną jest pokój luster, toaleta, w której wszystko wykonane jest z lustra i można bardzo dokładnie obejrzeć się pod każdym kątem i z każdej strony. Druga opcja to ubikacja z piękną panoramiczną szybą, za którą roztacza się relaksujący, morski pejzaż. Jednak o swobodzie nie ma mowy! Trzeba pamiętać, że szyba to nie lustro weneckie i ludzie na zewnątrz też mogą mieć niezłe widoki.

3

LILLEFJORD, HAVOYSUND

Havoysund nie ma zbyt wiele widoków do zaoferowania, ale z pewnością nadrabia architekturą. Na wyróżnienie zasługują aż dwie toalety. Jedna to betonowy ślimak w Selvika, który był widoczny na naszych zdjęciach przy okazji omawiania national scenic route. Nasze serce skradł za to Lillefjord. Prosta drewniana konstrukcja w ciekawy sposób połączona z kładką, która prowadzi na kilka tras spacerowych w dolinie. Nie mogliśmy się oprzeć i musieliśmy zrobić grilla w tak urokliwym miejscu.

4

Akkarvikodden, Lofoty

W tym miejscu chcielibyśmy zaznaczyć, że Lofoty zajmują zaszczytne pierwsze miejsce w naszym rankingu i ktoś najwidoczniej nie chciał, aby turyści zbyt długo przebywali w toaletach publicznych zamiast na wolnym powietrzu. Budynek skonstruowany został z zardzewiałych blach, a w środku warunki przypominają raczej latynoamerykańskie więzienie niż ubikację za miliony koron. Dla większej higieny postanowiono, że rdzawy metal zostanie przysłonięty szybą, aby zbytnio nie raził. Mimo to wrażenia są jak najgorsze i toaleta jest bardzo obskurna. Dodatkowo uznano, że prześwit w dachu to wystarczające źródło światła, co prawda wpada przez nie kilka promieni Słońca, ale w deszczowy dzień również kilka kropel wody. Będąc na Lofotach omijajcie szerokim łukiem, jeśli nie musicie!

Dajcie nam znać, co myślicie o naszym rankingu. Odwiedziliście którąś z tras? Co polecacie? O czymś zapomnieliśmy? Chętnie posłuchamy Waszych opinii.

CZYTAJ WIĘCEJ
Friluftsliv

Czym jest friluftsliv?

Słyszeliście o norweskim pojęciu 'friluftsliv'? Co to jest friluftsliv i jak korzystać z allemannsretten? Przeczytaj artykuł o norweskim życiu na...

2 komentarzy

Gratulacje! W tego typu przewodnikach najczęstszym błedem jest przeładowanie informacjami w celu popisania się przed gawiedzią.Wam udało się tego uniknąć dzięki świetnemu opanowaniu polszczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czy wiesz, że...

IKEA nazywa swoje łóżka, szafy i meble po znanych miejscach w Norwegii,

a nas możesz znaleźć na Facebooku. Polubmy się!