Svalbard czy Spitsbergen? Krótka historia archipelagu

Svalbard czy Spitsbergen? Krótka historia archipelagu

Svalbard to jedno z najbardziej dzikich i dziewiczych miejsc na Ziemi. Mimo, iż na mapie wygląda jak mały, nic nieznaczący punkt to powierzchnia tego archipelagu jest 1,5 razy większa niż powierzchnia Danii, a długość największej wyspy – Spitsbergen – jest równa odległości od Trondheim do Kristiansand. Stolicą całego regionu jest Longyearbyen i właśnie z tego miejsca rozpoczęliśmy eksplorację prawdziwej Arktyki (tak właśnie reklamuje się Svalbard – “det ekte Arktis”, czyli prawdziwa Arktyka).

SVALBARD

nazwa całego archipelagu i najdalej wysuniętej na Północ prowincji Norwegii. W skład wchodzą następujące wyspy: Spitsbergen, Ziemia Północno-Wschodnia, Wyspa Edge’a, Wyspa Barentsa, Wyspa Biała, Wyspa Księcia Karola, Wyspa Królewska, Wyspa Niedźwiedzia, Wyspa Szwedzka, Wyspa Wilhelma, Wyspa Nadziei, Wyspa Niska, Wyspa Wielka oraz Abeloya.

Spitsbergen

największa wyspa wspomnianego archipelagu o powierzchni 37,6 tys. km2, czyli mniej więcej tyle co nasze województwo mazowieckie. Na niej znajdują się wszystkie ośrodki mieszkalne, w tym Longyearbyen. Oficjalnie odkryta w 1596 roku przez Holendrów (m.in. Willema Barentsza – tego samego, od którego nazwiska nazwano pobliskie morze) i to im zawdzięcza nazwę (w języku niderlandzkim: spitz – spiczasty, bergen – góry), jednak już wcześniej w te rejony przybywali wikingowie czy rosyjscy Pomorcy. Mamy nadzieję, że już teraz rozumiecie różnicę w nazewnictwie i już nie popełnicie błędu następnym razem.

mapa Svalbardu
0
ludność Svalbardu
0
populacja niedźwiedzi polarnych
0 %
terenu ma jakąkolwiek roślinność

KILKA CIEKAWOSTEK o svalbardzie

MIESZKAŃCY NIE MOGĄ POSIADAĆ KOTÓW

W celu ochrony lokalnej fauny, nie można na Svalbard przywieźć kota. Jednakże większość ludzi ma innych czworonożnych przyjaciół, czyli psy.

7 parków narodowych

W całej Norwegii znajduje się 47 parków narodowych, co oznacza, że co siódmy znajduje się właśnie na tym archipelagu.

NIE MOŻNA URODZIĆ DZIECKA NA SVALBARDZIE

Gdy kobieta jest w zaawansowanej ciąży, gubernator prosi ją, aby udała się na kontynent. Potem oczywiście może wrócić, a w Longyearbyen jest całkiem spore przedszkole.

RUCH BEZWIZOWY

Osoby z całego świata mogą aplikować o pracę na Svalbardzie bez konieczności posiadania wizy

NIE MOŻNA UMRZEĆ NA SVALBARDZIE

Jest jedna prosta przyczyna. Ciało nie rozkłada się w wietrznej zmarzlinie. Zmarła osoba musi zostać przetransportowana do Tromso. Jednakowoż w Longyearbyen znajduje się cmentarz, na którym pochowano m.in górników zmarłych na grypę hiszpankę w 1918 roku. Istnieje obawa, że w razie odmrożenia ciał hiszpanka znów mogłaby się aktywować, lecz nie potwierdzono tego naukowo. Większość krzyży na tym cmentarzu jest jednak symboliczna, a w grobach nie spoczywa ciało.

wielorybnicy, myśliwi i traperzy na svalbardzie

Pierwszym czynnikiem, który ściągnął ludzi na dalekie północne wody było wielorybnictwo. Mimo, iż nigdy nie polowało się na wieloryby dla mięsa to były one źródłem wielu innych surowców: wielorybiego tłuszczu, w tym spermacetu (wykorzystywanego do produkcji świec, maści, smaru maszynowego, a nawet kredek!), fiszbinu (z którego wytwarzano usztywnienia gorsetów i sukien, a także gałki lasek i pręty parasoli) i ambry, stosowanej przy produkcji perfum (które musiały być wyjątkowo silne by zabić zapach systematycznego braku kąpieli). Wielorybnictwo kwitło od początków XVI wieku, kiedy to odkryto te wody, obfitujące w niesamowite ilości olbrzymich ssaków. Połów sukcesywnie wzrastał, by osiągnąć apogeum wiek później, gdy wokół Svalbardu pływało około 2.300 jednostek wraz z 10.000 marynarzami. Jak można się domyślić, chciwość wielorybników doprowadziła praktycznie do wyginięcia populacji wielorybów i pod koniec XVIII wieku statki wielorybnicze powróciły praktycznie bez zdobyczy. Wieloryby zniknęły a wraz z nimi zamarł cały przemysł.

Epilog tej historii: Na szczęście w chwili obecnej populacja wielorybów odbudowuje się i można je podziwiać latem u wybrzeży Svalbardu.

 

Niestety, wraz ze zmierzchem wielorybnictwa pojawiło się nowe zagrożenie dla zwierząt lądowych. Na początku XIX wieku zauważono, że źródłem zysku równie dobrze może być futro polarnych zwierząt i i ich tłuszcz. Dlatego zaczęto polować na foki, niedźwiedzie polarne i lisy, a w krótkim czasie traperskie wyprawy przyjęły istnie masowy charakter. O ile w 1795 roku raptem 15 śmiałków odważyło się przezimować w tym surowym klimacie to już 100 lat później 400 osób trudniło się myślistwem w regionie Svalbardu (z czego, co ciekawe, 6% stanowiły kobiety). Myśliwi i traperzy budowali bazy wypadowe, które były dużymi, wspólnymi chatami. Następnie rozdzielali się, a każdy z nich miał przygotowaną już swoją własną stację, ulokowaną najczęściej kilka dni drogi od bazy głównej. Pułapki-klatki na lisy i samostrzelające pułapki na niedźwiedzie były ulokowane pomiędzy chatami traperów a bazą wypadową.

Pułapki z zapadniami (również na lisy) były natomiast rozstawiane pomiędzy chatami traperów, na obszarach nizinnych. Pod koniec października futro lisa osiągało odpowiednie właściwości i był to czas, w którym zastawiano sidła. Przez całą jesień traperzy zmuszeni byli uzbierać 30-40 kg kamieni na każdą z pułapek. Gdy mieli szczęście, kamienie z poprzedniego sezonu leżały w sąsiedztwie zastawionych zapadni, dobrze widoczne. Jednak często zdarzało się, iż w ciągu lata niedźwiedzie polarne bawiły się zarówno kamieniami jak i pułapkami i wtedy żmudna zbieranina zaczynała się od nowa, a kończyły ją liczne naprawy

 

Wkrótce krajobraz stał się siecią chat i rozstawionych pomiędzy nimi traperskich narzędzi, w których wydeptane ścieżki i ślady nart tworzyły delikatne, ale namacalne połączenia. Oprócz polowania na zwierzęta futerkowe myśliwi i traperzy wykorzystywali wszystkie dostępne w terenie zasoby: mięso i tłuszcz foki, jaja i puch ptaków morskich, pardwy, dzikie gęsi, a także zbierali dryfujące drewno by wykorzystać je na drewno opałowe i materiały budowlane.

Bycie traperem było bardziej stylem życia, niż gwarancją rychłego wzbogacenia się. Mimo, iż zimujący rzadko stawali się bogaci, ich celem było złapanie jak największej ilości zwierząt w ciągu tych 10–11 miesięcy w roku. Ci ludzie wciąż mierzyli się z niebezpieczeństwem, złymi warunkami życia, izolacją i samotnością. Ich nagrodą był powrót do domu z dobrym zyskiem i sławą.

 

GÓRNICTWO NA SPITSBERGENIE

Po myśliwych i traperach przyszedł czas na górników. Już pod koniec XIX wieku pojawili się pierwszy geolodzy oraz osoby, które latem zbierały węgiel na małą skalę. Na początku XX wieku Svalbard wciąż był ziemią niczyją i wielu przedsiębiorców przybywało ze swoimi roszczeniami i “prawami” do wydobycia zakładając małe firmy. W 1906 amerykański inwestor stworzył The Arctic Coal Company, które ostatecznie 10 lat później zostało przejęte przez norweski Store Norske Spitsbergen Kulkompani, funkcjonujący do dnia dzisiejszego. Obecnie spośród siedmiu kopalni, otwarta jest już tylko jedna – Gruve 7, w której pracuje około 360 osób. Rocznie wydobywa się około 120 000 ton węgla kamiennego, ale tylko jedna trzecia wydobycia przeznaczana jest na potrzeby energetyczne mieszkańców. W związku z tym, że wydobywany tu urobek składa się w około 97% z pierwiastków węgla jest to złoże bardzo wysokiej jakości. Zdecydowaną większość przeznacza się na eksport, głównie do Niemiec, gdzie węgiel wykorzystuje się w produkcji stali. Z tego właśnie powodu od mieszkańców Longyearbyen często można usłyszeć, że palą w piecach złotem i pieniędzmi, gdyż nigdzie indziej na świecie nie używa się tak jakościowego węgla w celach grzewczych. W 2015 roku Store Norske Spitsbergen Kulkompani podjęło decyzję o zamknięciu swojej największej kopalni Svea Nord, która wydobywała aż 3 miliony ton węgla rocznie, mniej więcej tyle, ile jedna z większych polskich kopalni KWK Halemba-Wirek. 

W 2020 roku górnictwo na Svalbardzie stało się kolejną ofiarą globalnego ocieplenia. W czerwcu 2020 roku odnotowano rekordową dla archipelagu temperaturę 21,7 stopni Celsjusza, a następnie chodniki w kopalni zostały zalane przez wodę z topniejącego lodowca, znajdującego się powyżej Gruve 7. Już nie tylko niedźwiedzie polarne cierpią z powodu zmian klimatu, ale paradoksalnie również górnictwo węglowe, które do tych zmian się przyczynia.

Warto odnotować, że na Spitsbergenie wydobycie prowadzą nie tylko Norwegowie. Rosjanie po II wojnie światowej odkupili Pyramiden od Szwedów oraz Barentsburg od Holendrów, a sami posiadali również kopalnie w Grumant. Do dziś funkcjonuje jedynie wydobycie w Barentsburgu, gdzie mieszka około 450 Rosjan i Ukraińców

Longyearbyen

TRAKTAT SPITSBERGEŃSKI

Do I wojny światowej Svalbard był “ziemią niczyją”. Żadne państwo nie sprawowało protektoratu nad tym regionem, co oznacza, że nie było również prawodawstwa ani sądów, które mogłyby rozwiązać lokalne spory. Tuż po konferencji pokojowej w Paryżu postanowiono również podpisać traktat, który regulowałby sprawy na dalekiej Północy. Norwegom, dzięki swej neutralności podczas wojny, udało się przekonać Ligę Narodów, aby to właśnie im powierzyć protektorat nad tym terenem. 9 lutego 1920 roku podpisano Traktat Spitsbergeński, który oficjalnie wszedł w życie 14 sierpnia 1925 roku. Co ciekawe, właśnie wtedy powstała oficjalna nazwa archipelagu, czyli Svalbard. Norwedzy postanowili przemianować wyspy, zgodnie ze starymi zapiskami, w których pojawiała się nazwa Svalbarði. Do dziś traktat podpisały 42 państwa, w tym Polska.

Główne założenia dokumentu:

  • Svalbard znajduje się pod protektoratem Królestwa Norweskiego i norweskie prawo obowiązuje na tym archipelagu.
  • Norwegia musi jednak zapewnić jednakowe prawa dla wszystkich obywateli i firm z każdego kraju w takich dziedzinach jak wjazd/wyjazd z archipelagu (stąd też obywatele wszystkich państw nie muszą starać się o wizę wjazdową), prawo do wędkowania i łowiectwa oraz działalność przemysłowa, górnicza i handlowa.
  • Wszyscy sygnatariusze traktatu mają równe prawo do korzystania z zasobów naturalnych oraz prowadzenia badań naukowych, stąd też na Spitsbergenie może istnieć polska stacja badawcza. W praktyce tylko dwa państwa Norwegia i Rosja prowadzą działalność przemysłową na Svalbardzie.
  • Norwegia nie ma prawa opodatkować mieszkańców Svalbardu. Wszystkie podatki i opłaty muszą trafić do autonomicznego budżetu Svalbardu. Archipelag jest jedną, wielką strefą bezcłową, nie ma tam podatku VAT, a podatek dochodowy również jest niższy niż na kontynencie. W praktyce jednak to norweski rząd musi dotować budżet Svalbardu każdego roku.
  • Wyspy są strefą zdemilitaryzowaną. Nie można tam prowadzić działań wojennych, budować baz wojskowych lub fortyfikacji. Działalność ograniczona jest do patroli straży przybrzeżnej.
  • Zgodnie z traktatem Norwegia jest zobligowana do ochrony środowiska naturalnego Svalbard. 

CZY SVALBARD NALEŻY DO EUROPY?

Svalbard jest integralną częścią terytorium Królestwa Norwegii, a zatem należy do Europy. Jednakże na mocy traktatu obywatele całego świata mogą udać się na Spitsbergen bez konieczności ubiegania się o wizę, dlatego Svalbard nie należy do strefy Schengen. Wszyscy, łącznie z obywatelami Norwegii, muszą okazać paszport (nie dowód osobisty). 

adventdalen
Adventdalen

LONGYEARBYEN

Krajobraz tego miejsca budują przede wszystkim doliny wcięte pomiędzy niezwykłej formy góry, budynki kopalni węgla i cała związana z nimi infrastruktura. Sama nazwa miejscowości przez długi czas była dla nas zagadką. Pierwszym naszym skojarzeniem było, że miano odnosi się do “całoroczności” osady (ang. long year– długi rok, nor. en by– miasto). Natomiast wytłumaczenie stało się dużo, dużo prostsze. Latem 1900 roku pochodzący z Trondheim biznesmen stworzył firmę węglową i skupił tereny w dolinie leżacej przy Adventfjordzie. Właściciel szybko zdecydował się na sprzedaż firmy, ale zależalo mu zagranicznym inwestorze (i jego zagranicznych środkach). 5 lat później firma została wykupiona przez amerykańskiego biznesmena Johna Munro Longyear`a i jego wspólnika Fredericka Ayera. Panowie stworzyli kolejną spółkę, The Arctic Coal Company, rejestrując ją w Longyear City. Kiedy Svalbard został ostatecznie oddany pod zwierzchnictwo Norwegii angielską nazwę City zastąpiono norweskim odpowiednikiem Byen. 

Pierwszymi mieszkańcami Longyearbyen byli szwedzcy i norwescy górnicy oraz brytyjscy i amerykańscy zwierzchnicy. Warunki ich życia były bardzo ciężkie. Ludność skupiała się w ogromnych, 32- lub 64- osobowych barakach, podzielonych na jedynie 4 pomieszczenia. Ze względu na ograniczony dostęp do czystej, świeżej wody, warunki sanitarne były tragiczne. To samo tyczyło się dostępu do żywności, brakowało jej w szczególności z początkami wiosny, kiedy kończyły się zapasy dostarczone wczesną jesienią, a nowe zaopatrzenie nie zdążyło jeszcze dopłynąć. Ludzie godzili się jednak na takie życie, dlatego iż stawki w kopalniach na Svalbardzie wielokrotnie przewyższały stawki w kopalniach i na budowach na kontynencie.

Dopiero lata 60 XX wieku przyniosły zmiany. Rozpoczęły się powolne zmiany i rozbudowy, zarówno osiedla jak i jego infrastruktury. W latach 70 XX wieku rząd norweski postawił sobie za zadanie stworzyć z górniczej, prymitywnej osady zwanej Longyearbyen silną, rodzinną społeczność, żyjącą w cywilizowanej miejscowości na wzór innych norweskich miast. Wraz z wybudowaniem pierwszego lotniska skończyła się zimowa izolacja mieszkańców, co również przyczyniło się do rozwoju miejscowości.

Dziś Longyearbyen to ośrodek naukowy, uniwersytecki, górniczy i przede wszystkim turystyczny.

longyearbyen
Widok na Longyearbyen

Barentsburg, PYRAMIDEN, GRUMANT

Początki rosyjskiego górnictwa na Svalbardzie sięgają 1913 roku, ale wydobycie na pełną skalę rozpoczęło się dopiero pod koniec lat 30. XX wieku, kiedy to sowiecka spółka Trust Arktikugol zakupiła osady Barentsburg, Piramiden i Grumant.

Mimo, iż Pyramidem wydaje się być najstarszym i najbardziej “rosyjskim” miastem, oryginalnie była to osada założona przez Szwedów, a wydobycie węgla rozpoczęto dopiero po drugiej wojnie światowej. Po pierwotnej, szwedzkiej kopalni nie pozostało nic, Sowieci całkowicie ją przebudowali. To samo stało się z kopalnią w Grumant. Przebudowana po drugiej wojnie światowej nie działała nawet 15 lat. Wszyscy z dwu i pół tysięcznej społeczności musieli wrócić do Rosji.

Życie toczy się dalej w Barentsburgu. Miejscowość zamieszkuje dziś około 450 osób, większość z nich stanowią ukraińscy górnicy oraz Rosjanie, którzy raz na zawsze porzucili ciężką pracę w kopalni i obecnie zajmują się kwitnącą tam turystyką. Miasto, jak pozostałe dwie osady, jest książkowym przykładem komunistycznej architektury i specyficznego, nierozerwalnie związanego z nią klimatu (który znamy również z naszych polskim miast). Niepasujące do krajobrazu bloki mieszkalne, pomniki komunistycznych przywódców, wejście do kopalni, powierzchnia magazynowa i przemysłowe nabrzeże w samym centrum miasta nie pozwalają zapomnieć ducha komunizmu.

Mimo, iż wszystkie trzy miejscowości należą do Rosjan to wciąż znajdują się pod protektoratem Norwegii i podlegają gubernatorowi Svalbardu (Sysselmann). Mieszkańców obowiązuje norweskie prawo, podlegają norweskiemu wymiarowi sprawiedliwości, dotyczą ich także minimalne norweskie stawki płacowe.

svalbard

Polska Stacja polarna hornsund

Na mocy Traktatu Spitsbergeńskiego również Polacy mają pełne prawo do prowadzenia badań na terenie Svalbardu. Historia naszej bazy polarnej w Hornsund sięga lat 50. XX wieku, gdy pierwsi polscy naukowcy zaczęli organizować wyprawy w ten region. Stacja w Hornsund powstała w 1958 roku, ale tak naprawdę dopiero od 1978 roku zaczęto organizować całoroczne wyprawy. W 2021 roku odbędzie się już 44. wyprawa polarna. Polscy naukowcy prowadzą regularne badania meteorologiczne, sejsmologiczne, magnetyzmu ziemskiego czy też naszej jonosfery. Co ciekawe, każdego roku Państwowa Akademia Nauk w okolicach października prowadzi rekrutację członków kolejnej wyprawy, rozpoczynającej się w czerwcu następnego roku. Poszukiwani są nie tylko naukowcy, meteorolodzy, ale również informatycy, konserwatorzy, a nawet szefowie kuchni i asystenci kucharza. Zatem jeśli chcecie przeżyć niepowtarzalną przygodę warto śledzić informacje o przyszłorocznej rekrutacji.

GLOBALNY BANK NASION

Dzięki odpowiedniemu klimatowi i korzystnym warunkom geologicznym Svalbard stał się idealnym miejscem dla bezpiecznego przechowywania naszej spuścizny agrokulturalnej i ma być wsparciem dla ludzkości w przypadku katastrofy czy kataklizmu, który zniszczy plony. Ten skarbiec nasion usytuowano 120 metrów w głąb wnętrza góry, na wysokości, której nie dosięgają pływy morskie. Co więcej, główny magazyn banku wpisany jest głęboko w warstwę wiecznej zmarzliny, co pozwala na utrzymanie stałej temperatury (-18C ) wewnątrz składu, nawet w przypadku braku płynności w dostawach energii elektrycznej. 

Globalny Bank Nasion został ufundowany w 2008 roku w całości przez norweski rząd, a składowanie nasion jest darmowe dla wszystkich państw. Norwegowie pokrywają również wszystkie koszty operacyjne. Został zaprojektowany, aby pomieścić 4,5 miliona próbek z całego świata, a do dziś zamrożono niemal milion nasion. Mimo, iż bank powstał zaledwie kilkanaście lat temu to z jego zasobów już zdążono skorzystać. W 2015 o składowane zasoby wystąpiła Syria. W kraju ogarniętym wojną większość specjalnie przystosowanych do wymagającego klimatu zbóż zostało zniszczonych. Jednakże sytuacja w kraju nie uległa poprawie, stąd pozyskane z banku nasion ziarno posadzono na terenie Libanu i Maroka.

Dlaczego różnorodność genetyczna jest tak ważna?

Ma kluczowe znaczenie dla naszej zdolności zapewnienia wystarczającej ilości pożywienia ludziom na całym świecie. To właśnie różnorodność genetyczna umożliwiła rolnikom rozwijanie roślin rolniczych z dzikich gatunków, a „pierwotne geny” nadal są surowcem, z którego współcześni hodowcy roślin i naukowcy opracowują nowe odmiany roślin. Czasami różnorodność widać gołym okiem – to kolor fasoli czy kształt ziemniaka (w norweskich sklepach mamy do wyboru kilka jeśli nie kilkanaście odmian tego zdeprecjonowanego warzywa). Inne cechy roślin mogą nie być tak widoczne. Mogą to być zdolność do przetrwania w ekstremalnych warunkach klimatycznych, odporność na choroby lub większa płodność. Wyzwania, takie jak globalne ocieplenie, nowe choroby roślin i wysoki wzrost ludzkiej populacji sprawiają, że ochrona różnorodności roślin jest coraz ważniejsza. Być może cechy, które dziś nie mają żadnej wartości, są właśnie tym, co będzie potrzebne do rozwiązania problemów jutro. Taka ciekawostka o roślinach na koniec artykułu o Svalbardzie – wyspie, na której nie ma nawet drzew…

seed vault
Wejście do Globalnego Banku Nasion
CZYTAJ WIĘCEJ

Zion National Park

Informacje praktyczne - jak dojechać, które trasy wybrać, na co uważać w Zion. Jak dotrzeć do The Narrows i gdzie...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *